Mój tata wystawia swój biznes na sprzedaż -
O tym, że wystawił swój biznes na sprzedaż dowiedziałem się dopiero wczoraj przy kolacji. Przyznam, iż mnie to zdziwiło. Byłem przekonany, że będzie go miał do końca swoich dni - przejął go koniec końców po swoim ojcu a moim dziadku, a ja nie byłem zainteresowany kolejnym przejęciem w myśl tradycji rodzinnej. Wielokrotnie mówił, że w takim wypadku on nie wie czy jest sensownym dalej rozwijać firmę, lecz spodziewałem się, że mówi tu oczywiście o rozwoju firmy, pakowaniu pieniędzy w coś, co może nie mieć za jakiś czas dyrektora, bo tacie zdorwie nie dopisywało, a ja jestem jedynakiem. Nie ma też zaufanych współpracowników, których mógłby namaścić na dyrektora firmy. Nie ma też przyjaciół,którzy mieliby ochotę na taki zasczyt.
Wczoraj jednak dokonało się - biznes na sprzedaż i już. On stwierdził, że nie ma już zdrowia do targowania się o niższe stawki w hurtowniach, nie chce mu się również kłócić z urzędami ni walczyć o rynek, gdzie jest pełno konkurencji - zwłaszcza z Tajlandii. Z chińszczyzną swoją drogą walczył już długi czas . Naturalnie - bezskutecznie. Miał wielu odbiorców, którzy nadal wolą coś zrobione profesjonalnie od śmiecia, ale rynek nabywców się nie zwiększał. Teraz większość ludzi przedkłada jednakże cenę nad jakość, natomiast ojciec nie mógł już bardziej obniżyć ceny, bo byłby bardzo stratny. Już w tym momencie jego zyski nie są tak duże, jak dekadę temu, a co dopiero, gdyby jeszcze bardziej obniżył ceny.
Widziałem już w cotygodniowej gazecie wpis, że "biznes na sprzedaż.." i tak dalej. Chyba dopiero wtedy tak naprawdę uwierzyłem, iż on to zamierza zrobić. Przyznam, że nieco mnie to martwi. Ojciec ma naturę choleryka - pracusia. Nie widzę go w domowych pieleszach przed telewizorem. Co on będzie robił bez pracy ? Wnuków nie ma i jeszcze spo
Wczoraj jednak dokonało się - biznes na sprzedaż i już. On stwierdził, że nie ma już zdrowia do targowania się o niższe stawki w hurtowniach, nie chce mu się również kłócić z urzędami ni walczyć o rynek, gdzie jest pełno konkurencji - zwłaszcza z Tajlandii. Z chińszczyzną swoją drogą walczył już długi czas . Naturalnie - bezskutecznie. Miał wielu odbiorców, którzy nadal wolą coś zrobione profesjonalnie od śmiecia, ale rynek nabywców się nie zwiększał. Teraz większość ludzi przedkłada jednakże cenę nad jakość, natomiast ojciec nie mógł już bardziej obniżyć ceny, bo byłby bardzo stratny. Już w tym momencie jego zyski nie są tak duże, jak dekadę temu, a co dopiero, gdyby jeszcze bardziej obniżył ceny.
Widziałem już w cotygodniowej gazecie wpis, że "biznes na sprzedaż.." i tak dalej. Chyba dopiero wtedy tak naprawdę uwierzyłem, iż on to zamierza zrobić. Przyznam, że nieco mnie to martwi. Ojciec ma naturę choleryka - pracusia. Nie widzę go w domowych pieleszach przed telewizorem. Co on będzie robił bez pracy ? Wnuków nie ma i jeszcze spo
Adres www: http://177.214.153.97



